Wesele bez alkoholu

Już sam tytuł winien intrygować, a u niektórych budzić wewnętrzny sprzeciw. Jak to jest możliwe żeby w Polsce na przyjęciu weselnym nie podawano alkoholu? No przecież jak się weselić to na całego. Boć to i w Kanie Galilejskiej gdy trunku brakło, sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, zostało napełnionych winem. Takich i innych argumentów znajdzie się sporo. Nic bardziej mylnego. Choć nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk to w całej Polsce ok. 7 małżeństw nie życzyło sobie by na weselnym stole znalazł się alkohol.

Inicjatywa zapoczątkowana przez ks. Władysława Zązla w Kamesznicy Dolnej, znalazła swoich zwolenników w całym kraju. Z czasem osoby te zaczęły się spotykać na dorocznych zjazdach nazwanych przez ich inicjatora „Wesela wesel”. Pomysłowi temu pobłogosławił nawet św. Jan Paweł II, który do uczestników spotkania wysłał w 1995 r. z Watykanu specjalny telegram, by inicjatywa ta znajdowała jak najwięcej naśladowców. W samej Kamesznicy idea wesel bez alkoholu jest tak mocno zaszczepiona, że na 10 wesel 9 z nich ma charakter bezalkoholowy. Jak mówi ks. Władysław Zązel: to nie alkohol jest problemem, ale umiejętność picia z umiarem. Gdyby ludzie traktowali go tak, jak się traktuje przyprawy na stole, wszystko byłoby w porządku. Nikt przecież nie wsypuje pół kilograma soli do talerza zupy. Niestety jest wiele osób, dla których kieliszek alkoholu to za mało, muszą od razu wypić pół litra. Uruchamia się w nich bowiem zespół choroby alkoholowej.

Czy zatem można się dobrze bawić na weselu bez alkoholu? Jak mówi sam inicjator, który był na kilkuset takich przyjęciach weselnych, na każdym z nich zabawa była najwyższej jakości. Oczywiście bardzo wiele zależy od wodzirejów imprez bez alkoholu, których w Polsce jest coraz więcej. Nowożeńcy, którzy zdecydują się na ucztę bez procentów otrzymują specjalne błogosławieństwo od biskupa, do którego przed przyjęciem składa się odpowiednią deklarację.

Kto zatem decyduje się najczęściej na wesele bez napojów wyskokowych? Przeważnie tzw. pierwotni abstynenci, czyli osoby, które nie piją wcale. Najczęściej są to osoby, w których domach nie było problemu nadużywania alkoholu. Z informacji par, które zdecydowały się na świętowanie tego najważniejszego dnia w życiu bez alkoholu wynika, iż był to bardzo trafiony pomysł, a weselnicy podkreślali, że nigdy wcześniej nie bawili się lepiej, a samo wesele trwało niemal do białego rana.

Organizacja takiego przyjęcia z pewnością wymaga sporej odwagi. Warto jednak podjąć ten trud, bo jak mówi ks. Władysław Zązel – nie ma świętości bez trzeźwości!

O narkotyku, który człowieka zmienia w zombie

Bardzo dużo napisano i powiedziano o narkotykach nowej generacji tzw. „dopalaczach”. Jednym z nich jest nie do końca przebadana substancja pod względem składu jak i wywoływanego efektu –  tzw. flakka. O narkotyku tym w ostatnim czasie dużo się pisało w aspekcie tragicznej śmierci polskiej turystki, która podczas pobytu w Egipcie zaczęła się zachowywać nienaturalnie, co w efekcie doprowadziło do jej śmierci. Według opinii jednego z egipskich lekarzy biorących udział w sekcji zwłok to właśnie ten narkotyk został podany kobiecie przed śmiercią. Nie jest moim zamierzeniem wydawanie wyroku w tej sprawie, bo od tego są odpowiednie służby. Nie chcę też powielać plotek. Przy okazji tego nieszczęścia moją uwagę zwrócił kolejny narkotyk, który stanowi potencjalne zagrożenie z uwagi na stosunkowo niską cenę. A jak wiadomo w przypadku naszego ciągle ubogiego państwa, w porównaniu do innych krajów Europy, to właśnie cena może powodować pojawienie się i sięganie po ten „dopalacz”. Czytaj więcej

Przemyślenia profesora o alkoholizmie

W Polsce wciąż łatwiej przyznać się do kradzieży, zdrady współmałżonka czy wyrządzonego świństwa, niż do tego, że jesteś alkoholikiem. W tzw. „normalnym towarzystwie” zapada wówczas cisza, niesmak, zdziwienie lub zakłopotanie. Nawet jak doprecyzujesz, że jesteś trzeźwym alkoholikiem. Jak to? Odnoszę wrażenie, że w tym kraju przyznanie się do choroby alkoholowej to bodaj największa zniewaga jaka może człowieka spotkać. A ujawnić ten fakt publicznie, będąc równocześnie osobą publiczną – mało tego – pisać a ten temat książki to w moim odczuciu spora odwaga. Do takich odważnych osób należał zmarły niedawno prof. Wiktor Osiatyński – polski prawnik, pisarz, publicysta, nauczyciel akademicki, działacz społeczny. Specjalizował się w zakresie prawa konstytucyjnego, historii doktryn politycznych i prawnych oraz praw człowieka. Dla osób związanych z nurtem borykania się z problemem alkoholowym – mistrz i nauczyciel. Autor takich książek jak: „Alkoholizm grzech czy choroba”, „Rehab”, „Licytacja”, „Alkoholizm grzech i choroba” i innych. Każda stanowi swoiste doświadczenie człowieka, który w ciągu alkoholowym potrafił przebywać nawet 42 dni. W tym czasie pisać książki, wykładać, pracować… Czytaj więcej

Alkohol i agresja

Po raz kolejny przeglądałem ostatnio podręcznik Elliota Aronsona pt. „Psychologia społeczna”. W poszukiwaniu źródeł innego zagadnienia, zupełnie odruchowo zacząłem zastanawiać się, w jakim kontekście pojawi się w książce słowo alkohol. Bo, że się pojawi miałem stuprocentowe przekonanie. Jak ludzkość -ludzkością a psychologia społeczna – psychologią społeczną tak alkohol towarzyszy człowiekowi od zawsze i od zawsze ma wpływ na jego relacje z otoczeniem. Niekoniecznie dobre. Wertując rozdział po rozdziale w końcu krzyknąłem Eureka! Jest i alkohol! Na dodatek jako jeden z bodźców wywołujących agresywne zachowania. Aronson co prawda prochu nie wymyślił, ale był wystarczająco inspirujący żeby skłonić mnie do popełnienia artykułu o korelacji alkoholu i agresji.  Czytaj więcej

Krokodyl z Rosji

Niedawno przez Polskę przetoczyła się dyskusja na temat wymyślonej w Rosji gry „Błękitny Wieloryb”. Nazwa tej gry jest odmieniana w internecie przez wszystkie przypadki. Tymczasem niewiele mówi się i pisze o śmiercionośnym narkotyku, który zdobył popularność w Rosji powodującym śmierć w przerażających katuszach. „Krokodyl” bo taka jest nazwa tego narkotyku to dezomorfina – rosyjski wynalazek, efekt ataku szkodników na afgańskie plantacje maku. Wobec spadku podaży heroiny i jej bardzo wysokiej ceny narkomański biznes ze wschodu wymyślił „krokodyla”, dziesięć razy od niej silniejszego. „Krokodyl” to dramatycznie zanieczyszczona pochodna morfiny, której działanie sprawia, że człowiek dosłownie rozpada się za życia. Swoją nazwę zawdzięcza właśnie skutkom, które wywołuje po zażyciu. W miejscu wkłucia pojawia się zielonkawy ślad, wywołany gniciem zniszczonych tkanek.  Czytaj więcej

Post, modlitwa, jałmużna i abstynencja

Wielki Post winien być czasem ascezy, modlitwy, pracy nad sobą. Czasem sprzyjającym zintensyfikowaniu życia duchowego poprzez święte środki, jakie oferuje nam Kościół: post, modlitwę i jałmużnę. Istotą postu jest rezygnacja z dozwolonych przyjemności. Nieprzypadkowo okres ten rozpoczął Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu. Intencja na początek Wielkiego Postu jak najbardziej właściwa. Konkretnym wezwaniem i zobowiązaniem powinno więc być „nie pijemy w ogóle alkoholu i ofiarujemy ten post za zniewolonych nałogami”. Sprzyjać ma temu wyciszenie i próba nawiązania lepszej relacji z Bogiem. Ale czy można nawiązać właściwą relację będąc pod wpływem chemicznych środków zmieniających świadomość? Jedyna sensowna odpowiedź na to pytanie winna brzmieć – nie! Czytaj więcej

Esperal – mroczny sen alkoholików

Dobrze pamiętamy czasy gdy straszono esperalem. Miał on być lekiem na całe alkoholowe zło. Alkoholicy „zaszywali się” bo chciała tego żona, szef w pracy, bo chcieli coś komuś udowodnić lub przerwać picie. Przeważnie na jakiś czas. Nie namawiano ich na terapię, mityczna wszywka dawała 100% mentalnej satysfakcji co nie było tożsame ze skutecznością. Choć nie było facebooka, alkoholicy pocztą pantoflową wymieniali się informacjami jak zapić esperal, kiedy lub w ostateczności wyrwać go z tyłka widelcem. Wszystko po to by pić jak dawniej, zgodnie z dewizą Szwejka „rozsądek mówi nie pij, lecz silna wola zwycięża”! Czym zatem jest esperal i jak z perspektywy czasu jest oceniana skuteczność jego stosowania? Czytaj więcej

30 tysięcy odsłon bloga

Moi Drodzy,

z wielką satysfakcją pragnę Was poinformować o tym, że na moim blogu odnotowałem ponad 30.000 odsłon. Serdecznie Wam dziękuję za to, że jesteście ze mną i mówimy jednym głosem, starając się przeciwdziałać uzależnieniom i innym przejawom zła społecznego. Przypominam, że nowe teksty publikuję we wtorki. Dobrego dnia.

30000 visits

Nadużywanie alkoholu prowadzi do nadciśnienia tętniczego

Nadciśnienie tętnicze dotyka coraz większej liczby ludzi. Coraz więcej osób nim pójdzie do lekarza zasięga informacji o sposobach obniżenia ciśnienia u „doktora Googla”. A tam? Aż roi się od dobrych rad. Tą najczęściej spotykaną jest obniżanie ciśnienia przy pomocy… alkoholu, który jak wiemy powoduje wzrost ciśnienia. Nic prostszego żeby to sprawdzić wystarczy prosty eksperyment (tylko dla osób nieuzależnionych), który polega na wypijaniu kolejnej porcji alkoholu i dokonaniu pomiaru ciśnieniomierzem. Wierzcie na słowo, że tak to działa. Te „dobre rady” są szczególnie niebezpieczne dla osób nadużywających alkoholu oraz uzależnionych. Mogą skończyć się ciągiem picia i powikłaniami choroby. Dla innych częstokroć owe wskazówki są usprawiedliwieniem wychylenia kolejnego głębszego. Nie tędy droga. Fakty są przerażające. Czytaj więcej